wtorek, 8 października 2013

6 dni w jednym.

Przepraszam ze tyle czasu nie pisalam. Ostatnie dni byly dla mnie udreka. Na zmiane zarlam i odwiedzalam lazienke. Potem cwiczenia i od poczatku to samo.
Podobno wygladam ostatnio slabiej, ale nie sadze ze jakis tydzien z ana mógl cos takiego spowodowac. Ze niby mam worki pod oczami, jestem blada i ogólnie jakos tak mizerine wygladam. A, i ze podobno schudlam. Nie sadze ze cokolwiek z tego to prawda.
Waga mówi ze niby schudlam 1 kilo, ale to nie koniecznie musi byc spowodowane tym co robie, z dnia na dzien wam tez moze pokazac waga ze schudliscie albo przytyliscie kilo, ale nie jest to prawda, po prostu wiecej zjedliscie i was to obciaza, a potem no wiecie, pozbywcie sie tego, i w magiczny sposób chudniecie w krótka chwile.
Dzisiaj nie chcialam by to wszystko sie powtarzalo, napychanie sie a potem wyrzuty sumienia i wypady do lazienki, chcialam by bylo inaczej.
Zjadlam dzis:
-2 kanapeczki z salata. Takie wiece, polóweczkie, wiec w sumie to 2 kromki.
-1 buleczke, juz odstawilam te mini od hamburgerów, dzis byla to nieco podobna, tylko taka bardziej jak grahamka, w sumie bez smaku.
-Z 1/7 tych dlugich bagietek bez niczego, na sucho.
-I 5 czekoladek tych mienotych, wielkosci no nie wiem, 50 groszowej monety?
Wiec w sumie nie bylo tak okropnie, ale tez nie mam z czego sie cieszyc, nie planuje juz dzis nieczego zjesc.
Ostatnio polubilam mojego x-box kinect, gdyz dostalam cwiczenia z Mel B, które nie wiem czy sa skuteczne, ale wyciskaja ze mnie siódme poty.
Zaczelam ostatnio czytac ''Przeklinam cie, cialo'' Wedlug mojej mamy ta ksiazka przestrega wszystkie dziewczeta przed anoreksja i bulimia, wiec pozwolila mi ja przeczytac, ale nie wie po co, skoro i tak wie ze nigdy sie za siebie nie wezme.
Najlepsze jest to ze takie ksiazki które powinny przestrzegac, sa dla mnei zawsze takimi jakby, przewodnikami.
Ostatnio na moich rekach pojawily sie tez nowe rant, moze jestem mloda, i nie rozumiem dokladnie co to milosc, ale mimo wszystko boli gdy chlopiec którego na prawde lubialam, zaczal mnie gnebic i wyzywac. Powinnam sie przyzwyczaic, zawsze ci którym najbardziej ufam, którym pozwalam sie do mnie zblizyc, najbardziej mnie rania.
Dodatkowo przeprowadzam sie, znowu bede musiala na nowo poznawac dzielnice, i chociaz jakos sie zapoznac z sasiadami. Mam tylko nadzieje z w nowej okolicy, nie bedzie mieszkal nikt ze szkoly. I tak dobija mnie fakt ze na nowo musze poznac kazda droge, do kazdego sklepu, do szkoly, wszedzie. Tutaj odwazylam sie sama gdzies chodzic dopiero po roku, a i tak to byl sklep ze 100 metrów dalej. Mimo ze w tym miescie mieszkam ponad rok, nie znam jeszcze zadnych dróg... Ale moze przeprowadzka bedzie dla mnie dobra? Moze poznam nowych ludzi, który nie beda chcieli mnie zranic. Moze poznam kogos komu bede mogla powiedziec to co lezy mi na sercu. Raczej to malo prawdopodobne, ale chce wierzyc w cuda. Zaczelam juz myslec jak bedzie wygladal mój pokój. Jest on dosc maly, i nie wiem jeszcze na jak dlugo bedziemy chcieli tam zostac, wiec nie chce sie brac za malowanie, pozatym chce zrobic cos oryginalnego. No moze nie tak oryginalnego, bo wzielam ten pomysl od kogos... Pokój bedzie malutkim kwadratem, z dosyc niskim skosem, i tam zamierzam postawic lózko, a na skosie zrobie swoje wlasne niebo, wieczorem bbede mogla ogladac gwiazdy, jedna sciane zamierzam tez miec dosyc niecodzienna, bo zamierzam zrobic to tak, bym mogla na bierzaco po niej malowac, i ciagle dodawac nowe rzeczy, jeszcze nie mam pomyslu jak to zrobie. Pozotale dwie sciany zamierzam obklejac w zdjecia plakaty i rysunki. Bedzie tam troche napachane, ale to dobrze. Nie bedzie to normalne. Tak samo jak ja. Dodatkowo dopóki nie moge kupic sobie nowego lózka, zamierzam pomalowac stare. Jeszcze nie mam pomyslu na jaki kolor.
 Jak na razie, jednoczesnie sie boje, jak i ciesze.
To chyba na tyle, nie wiem co jeszcze moglabym napisac...
Jeszcze raz przepraszam ze tyle czasu nie dodawalam wpisów.
                                                                                                           Zycze spokojnej nocy, Natalia.

środa, 2 października 2013

Dzien 2.

Tak tak, jesli ktos to czyta, to czyta dobrze. To dzien drugi z ana. Wczoraj byl dzien pierwszy, i wczoraj tez napisalam disiejszego posta. Tyle tylko ze nie mialam czasu go dodac przez problemy w pingerem. W taki oto tez sposób znalazlam sie na blogger.
Byly dzis male trudnosci. Co prawda jadlam mniej niz normlanie, ale dla mnie to dalej za duzo. To byl zawsze mój problem. Za kazdym razem koedy zaczynalam sie odchudzac, zapominalam ze nie moge jesc tyle co normalnie, wiec nigdy mi nie wychodzilo. Najczesciej przypominalo mi sie jak jadlam 10'tego cukierka, i myslalam coss w stylu ''jeden wiecej nie zaszkodzi''. TYlko ze szkodzil, i to bardzo. Dodatkowo nigdy nie kaczylo sie to na 10, a na calej paczcce. Ale nie wazne, zaraz sie dowiecie co dokladnie dzis zjadlam.
-4 male buleczki z sezamem. Takie jak do hamburgerów tylko miniaturowe. Razem mialy jakies 350-400 kalorii. Musze ich unikac...
-Dodatkowo dwie byly  zczosnkowym serkiem crefee, który tez nie mam zielonego pojecia ile ma kalorii. Chyba dopóki sie nie dowiem, tez go lepiej unikac.
- 2 ciasteczka oreo. Jakies 100 kalorii.
-Troche suchych platków Corn Flakes, które jesli wierzyc opakowaniu, mialy prawie 80 kalorii.
-Jedno jablko. Okolo 40 kalorii.
Lacznie jest to okolo 600-650 kalorii. Moze troche wiecej, nie mam zielonego pojecia ile kosztowal mnie ten serek.  Mam tez nadzieje ze informacje odnosnie kalorii w moich posilkach byly prawdziwe...
To chyba na tyle. Nie bylo tak najgorzej...
W najblizszym czasie mam zamiar biegac i wrócic na silownie w piatki. Zastanawiam sie tez nad wróceniem do skakaniki...
Rodzice niby tez chca jezdzic na wycieczki rowerowe, ale najpierw musza kupic rowery... No i oczywiscie sprowadzic mój z Polski, bo nie zamiarzam kupowac innego dopóki tamten jest dobry...
Czekam tez oczywiscie z niecierpliwoscia na Atletyke w szkole, tyle tylko ze ona zazwyczaj pjawia sie jakies 4-5 miesiecy przed koncem roku szkolnego...
W kazdym razie tym razem waielam sie za siebie na powaznie, i nie zamierzam tak szybko zrezygnowac, nie wazne co.
JEstem tez ciekawa kiedy zdobede pierwszych prawdziwych czytelników. Nie tylko jakies wejscia ludzi który pewnie nawet nie doczytuja do konca...
A wiec to chyba na tyle. Spokojnej nocy zycze.

Poczatek.

Moze pierw sie przedstawie. Mam na imie Natalia, i mam zblizajace sie 14 urodziny. Moze wydawac sie ze jestem jeszcze dzieckiem, moze to i prawda, ale ja juz sie tak nie czuje. Bardzo róznie sie od rówiesniczek. Podczas kiedy one sie ciesza i smieja, ja placze i nie widze w tym wszystkiem sensu. Czasem chcialabym byc taka jak one - szczesliwa i zwariowana, ale zamiast tego potrafie tylko udawac ze nic mi nie jest.

Jest to mój pierwszy blog, wiec wybaczccie mi prosze moje nieograniecie, i nieumiejetnosc pisania, bede sie jednak starac by byc w czyms dobra.

W sumie nie jestem pewna o czym bedzie ten blog. Bede sie jednoczesnie zalic i opowiadac o mojej codziennosci, ale jednak zalozylam go z mysla dzielenia sie moimi zmaganiami. Jestem pro-ana. A wlasciwie chce zaczac taka byc. Nie chce juz wiecej byc gruba swinia, która w siebie nie wierzy. Mam ''bardzo niska samoocene'' jak to niektórzy mówia. Nikt nie stara sie mnie zrozumiec, wiec wymyslaja takie rzeczy. Czasem zastanawiam sie co by bylo, gdybym wszystko wszystkim powiedziala. Czy by uwierzyli. Kiedys chcialam poruszyc ten temat z mama, a ona zamist spróbowac sie dowiedziec czegos wiecej, wysmiala mnie i powiedziala ze powinnam po prostu przestac przesiadywac w internecie, bo czytam za wiele glupot, i cos wymyslam. Kiedy natomiast zobaczyla rany na rekach, nawet nie zareagowala, udawala ze ich nie ma.
Juz kiedy mieszkalam w Polsce mialam mysli samobójcze, leczy kiedy wyjechalam do innego kraju, to sie tylko poglebilo, juz w Polsce mialam problemy z nawiazywaniem kontaktów, a teraz gdy nie potrafie nawet nic powiedziec, jest jeszcze trudniej. Moglam wygadac sie jedynie do pamietnika, co nie specjalnie pomagalo. Samotnosc zzerala mnie od srodka, az w koncy znalazlam sposób zeby sobie ''ulzyc''.
Pierwszy rok niesamowicie duzo jadlam, wiec ciecie sie bylo tez dla mnie kara, Juz pare razy próbowalam zaczac z przygode z pro-ana, lecz nigdy nie bylam dosc silna. Mam nadzieje ze tym razem bedzie inaczej.

Teraz bardzo chce schudnac, bardziej niz kiedykolwiek. To co dla mnie jest piekne, dla innych jest obrzydliwe, ale nie obchodzi mnie to,  dopóki ja sama nie bede tak myslec. Chce miec wymarzana przerwe pomiedzy udami, wystajace kosci policzkowe, chce zeby ludzie patrzeli z zazdroscia gdy zobacza wystajace obojczyki.

Nawet moje ''najlepsze przyjaciólki'' mówia mi ze jestem gruba. I niestety maja racje, podczas kiedy one waza jakies 40 kilo, ja waze 56...
To samo mówi moja mama, ze musze schudnac, a wiec zrobie to. Moze chociaz raz sie ucieszy. Wiele razy slyszalam jakim to jestem problemem, i ze nigdy nie byla ze mnie dumna. Moze chociaz raz bedzie inaczej.
Tak bardzo pragne byc chuda... Kiedys bylam jeszcze znosna, ale teraz nie moge na siebie patrzec w lustrze. Pragne wazyc jak najmniej, nie wazne jaka cene mam zaplacic.

Bloga zalozylam zeby poukladac mysli, i sie komus wygadac. Moze kiedys ktos zwróci sie mnie o pomoc, bo sam bedzie chcial zaczynac tak jak ja dzis. Kto wie.

Nie wiem nawet czy ktos to bedzie czytal. Jest to raczej nudne. Ale dla mnie to troche jak pamietnik, tylko inni ludzie tez maja do niego dostep.
Mój osobisty - nie osobisty pamietnik.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Kazdego dnia bede tez zamieszczala mój codzienny jadlospis.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Mam nadzieje ze pomozecie mi stac sie lepsza wersja mnie.